Tort

Posted on czwartek 7 sierpień 2008

Kroję tort. Nie zastanawiam sie jakiego smaku. Wygląda podle. Na tyle podle, że w zasadzie się domyślam czym jest. Bezkształtny, ale nie bezbarwny - każda rzecz ma przecież jakiś kolor.

Wiem jednak jak smakuje - sam go stworzyłem. No koniec ozdobiłem. Figurka znaleziona w garażu tkwi na szczycie jak pochodnia statuy z juesej.

Samo życie, jak sądzę. I ty wiesz jak ten tort smakuje…

B. @ 0:44
Opublikowane jako: Osad
Oni….

Posted on wtorek 5 sierpień 2008

W tym tańcu  była prawda, gdy nie skrępowanymi ruchami, jak intymnym szeptem zapraszali się wzajemnie do miłosnej wibracji …Od początku, od zawsze… zawsze…

Gra świateł w jej oczach….błysk w Jego oczach… nieprzyzwoicie rozszerzone źrenice…

Silne ramiona i stopniowo topniejąca w nich Ona…

To pasja , to obietnica zatracenia…to chęć brania i oddania się- esencja zmysłowości…

Dawali się miękko przenikać przez ruch, tej ciepłej fali pragnienia.. i Ona zawsze uciekała w atramentową noc… nie ufając, że to może być prawda…

T. @ 19:27
Opublikowane jako: Bliss
Najlepsza… c.d.

Posted on niedziela 20 lipiec 2008

Upadki się zdarzają. Upadki z wysoka czasami są mniej bolesne niż te z bardzo niska, z krawężnika naszej moralności, gdyż z takiego niespodziewanego szoku można dostać czkawki, która potrafi męczyć cholernie długo.
(Continue reading…)

P. @ 23:17
Opublikowane jako: Osad
Nie…

Posted on sobota 19 lipiec 2008

Nie podpisuję dni…  nie podpisuję ich…

Zamykam oczy.. uśmiecham się i pozwalam wciskać mi w dłonie małe chmurki…

Małe obłoczki do uszu… lekkim powiewem czasem się dostają… czasem je wpuszczam na małą chwilkę… zawirują, zakołyszą we mnie..a jednak nie zostają.. jeszcze nie potrafię poddać się niebu…

Zamykam oczy… oddycham…niech się dzieje…ale nie ufam,że może być błękitnie- nie ufam…

Nie…

T. @ 0:57
Opublikowane jako: Zejścia
Najlepsza…

Posted on czwartek 17 lipiec 2008

Jasny i piękny jest ten  świat. Jasny i piękny o poranku, a gdy wszystko jest takie cudowne, to można przeczuwać, że jednak wieczór może być całkiem inny. I jest.

Dzisiaj nie przyszła, najlepsza kobieta co pieprzy się tylko z najlepszymi. A była tutaj, zawsze kiedy ja byłem i tańczyła gładko, swobodnie, w swoim rytmie w swoim świecie. W jakiś niepojęty sposób wpuszczała mnie do niego, wysyłając uśmiech co jakiś czas. Wiem, że był do mnie, gdyż za mną tylko butelki, nalewaki i obleśny barman. Do niego to raczej nie było, gdyż jego obleśność przekraczała wszelkie granice i w tym kubiźmie jego wyglądu oczy pokryte były tłuszczem spływającym z czoła. Nie widział, nie odwzajemniał, nic nie czuł. Wiem, że to było do mnie, bo się znaliśmy, tylko skąd?
(Continue reading…)

P. @ 0:51
Opublikowane jako: Osad
Nie umiem nie mysleć

Posted on poniedziałek 14 lipiec 2008

Nie umiem nie mysleć, ona same poruszają się w mojej głowie jak tanie dziwki po wielkim mieście. Purpurowy neon przyprawia o ból i schizofreniczny smiech toczącej się puszki jest kroplą do kielicha.

Jak dużo jeszcze musi do niego wpaść?

B. @ 22:31
Opublikowane jako: Dno
Za późno…

Posted on czwartek 26 czerwiec 2008

Jesteś daleko… daleko to każda odległość przez która nie mogę Cię dotknąć, zobaczyć poczuć… każde daleko jest za daleko…

Za późno…

Szukam więc genialnych zajęć…Przyglądam się ścianom szukając ukrytych na nich obrazów.. obrazów-odpowiedzi…Bardzo starannie omijam meble….Parzę herbatę, szperam w szufladach, przewracam kartki książki….

Za późno…

I czuję zapach, który nie może nie kojarzyć się z Tobą…Skupiam się więc na tych wszystkich wysoce ambitnych zajęciach ale jest za cicho…

Za późno…

Włączam muzykę…ona budzi głosy w głowie… Twój obraz… klatki biegają po głowie.. wszystkie słowa, gesty… i pożegnanie…Znowu nie powiedziałam niczego, co chciałam…znowu byłam amebą chłonącą każdy Twój dotyk.. wysysającą zapach…Wino też nie smakuje tak, kiedy nie mogę z ust dzielić się nim z Tobą…

Za późno…

Motyle w mojej głowie zasłaniają jasność widzenia…

Motyle mojemu sercu każą szybciej bić…

Motyle w moim brzuchu budzą pragnienie…

Jest za późno już Kocham Cię….

T. @ 15:21
Opublikowane jako: Z kubkiem
Do trzech razy suka

Posted on środa 25 czerwiec 2008

Dlaczego patrzysz tak na mnie?

Dlaczego żadnemu słowu nie wierzysz?

Pewnie jestem kłamcą jak każdy i swoja miarą mnie mierzysz…

B. @ 22:26
Opublikowane jako: Dno
Motyl…

Posted on środa 7 maj 2008

Tak chciałabym -jak motyl.. odurzyć Cię zapachem kwiatów, na których siedziałam, omamić Cię bogactwem kolorów na moich skrzydłach, muskać Cię delikatnie wątłymi skrzydłami do utraty tchu. Abyś był przy mnie, zapomniał o wszystkim innym… Abyś trzymał mnie w dłoniach tak, jak tylko Ty potrafisz, żeby nasze oczy poszły spać i został tylko dotyk, muśnięcie warg i słodki smak zapomnienia… Cieszyć sie ulotnością, chwilą i bezdechem…

Obsypać garściami pocałunków powolnych, spokojnych, lekko uśmiechnietych. Muskać płatkami w kolorze skóry, drażniąc Twoje ciało sama doznawać przy tym rozkoszy. Pieścić wyznań muzyką, poić miłości nektarem. A kiedy byłabym juz syta Tobą obsypałabym Cię uwielbieniem…. i przykryła kochaniem…

Czy pozostawiam na Tobie choć pyłek, który usypuje się z moich skrzydeł, kiedy jesteś przy mnie?

T. @ 22:00
Opublikowane jako: Bliss
Bławatek.

Posted on wtorek 6 maj 2008

Kiedy przyjdziesz, zapukasz.
Zrobisz to cicho, wraz ze swoją wrodzoną czułością i delikatnością, której tak wielu nienawidzi. Zapukasz, poczekasz, aż drzwi się uchylą.
Otworzę, usłyszę i otworzę.
Będziesz miała łzy w oczach i stać będziesz bez ruchu, czekając jakby na pozwolenie, stać będziesz chwilę, potem wejdziesz i przywitasz. Bez słowa, bez zbędnych gestów, przywitasz i wejdziesz dalej.
Tam będą stały kawa i herbata na stole. Herbata jaką lubisz, różana, w filiżance z pękniętym uchem, co wspomnienia tylko przywołuje, a słuchać już nie potrafi. Obok filiżanki łyżeczka, czekająca na twoją delikatną dłoń i cukiernica.
Kiedy przyjdziesz, ja zdejmę ci płaszczyk i powieszę na kołku, podejdę delikatnie i poprowadzę do miejsca w którym usiądziesz, poczujesz znowu jak u siebie. Nic nie będę przynosił, gdyż wszystko już gotowe.
Spojrzę na ciebie.
Ty spojrzysz na mnie.
Kiedy przyjdziesz, ten stary zegar co zatrzymywał się wiele razy, te lata temu, znów się zatrzyma, pozwoli zapomnieć, po raz kolejny, pozwoli zbliżyć, dotknąć, da czas na otarcie łez.
Ja nie będę pamiętał.
Ty będziesz zapominać.
I już na tę chwilę, chwileczkę, utopimy naszą namiętność w ustach, nie będziesz siedzieć i czuć znowu jak u siebie, gdyż jesteś w domu, kiedy przyjdziesz. Słońce zajdzie w swojej krwistości, a my, jedno, zamkniemy kolejny rozdział niepamiętnej historii.
Kiedy przyjdziesz, będzie lato, zapach bzu, koszonej trawy i twojej skóry uspokoją nerwy a dreszcze już nie z lęku, tylko z naszych ciał wypływać będą. Wszystko się zmieni, kiedy przyjdziesz.

Za oknem burza.
Prąd, ktoś o nim już dawno zapomniał. Herbata zimna już, kawa wylana, na cukiernicy pajęczyna, pająka, co już przestał tu zaglądać.
Dreszcz.
Ściana zimna, z plamą po kawie na swojej szarej sukni, ręce wyciąga.

Kiedy przyjdziesz?

P. @ 23:07
Opublikowane jako: Żyrandole