Archives

Archive for Maj, 2007

Utwór.

Czas na ciszę nastał, w pogrobowym stylu, o stylu którym żadna, dzisiejsza modna, gazeta nie napisze. Nastała noc, ciemna tak bardzo, że państwo zapaliło światło by cokolwiek zobaczyć, choć państwo oglądać się nie lubi. Ćma lata przy żarówce. ĆMA, co na wierszu usiadła, skrupulatnie składając skrzydła, jakby czytać chciała. Teraz lata, wiersz się nie podobał. [...]

Kartezjusza nieznany smak…

( Osad )

Noc była jeszcze ciemna gdy odgarnąłem włosy znad Twojego ucha. Cichy szept i dotyk nie obudził śpiącego w Tobie ptaka. Oddech unosił pierś gorącą rozespaną wciąż oddzieloną od nagości cienką warstwą wstydu. Ciepło płynące z palców rozgrzało Twój kark. Ptak zerwał sie do lotu roztrzepotanymi rzęsami. To westchnienie na powitanie, ust rozchylenie… Kim jesteś Nieznajoma? [...]

Tryptyk.

Dziś umarłem na chodniku, w obojętności przechodniów z wyciągniętą ręką, ku sam nie wiem czemu. Spokój, jakby nie patrzeć, wielki spokój. Teraz już mam w dupie, teraz jak i zawsze, kolokwialnie bardzo głęboko. Dziś już jutro się nie liczy, a wczoraj umarło wraz ze mną. Jest dziś, jest teraz, jest zawsze, jest uśmiech, gdyż uśmiech [...]

Szklanka.

Pusto tu u państwa, a jakże nieznośnie cicho, szklanka wytrzymuje sto mililitrów niedobrego trunku, który jest pyszny (tak sobie wmawiam). Szklana szklanka znosząca alkohol, paczka papierosów, z dymem idą wspomnienia, gaszone co rusz małymi łyczkami. Pusto tu i nieznośnie cicho. Państwo włączy sobie radio, państwo przysiądzie, bo spieszyć się nie wypada, choć państwu ostatnio wszystko [...]

Marionetka….

Sypiam… z sercem ściśniętym zbyt wieloma uciskami…Budząc się i wstając tańczę na linie pomiędzy domami, ulicami, samochodami.. nikt mnie nie dostrzega…. wtapiam się w tłum pedzący nie wiadomo dokąd…  Wykonuję kolejne wymuszone salto, nikt nie widzi, że odbiera mi ono oddech, bo zawsze mam uśmiech na twarzy.. . zupełnie jak kukiełka trzymana na krzyżaku, ciągana za sznurki…  [...]

Pusty kubek…

( Osad )

… przyciąga spojrzenie świeżo otwartego oka. Każe wstać i zrobić cokolwiek w powietrzu przesyconym zapachem długiego snu. Na razie usiądę z nogami skrzyżowanym w kostkach, a może lepiej nie… Otwarte drzwi wołają echem wczorajszej burzy, której ślady są wciąż na pościeli. Odwracam wzrok. Co zrobić, aby podnieść się?

Kicz…

Jak za duży obraz – nie mieszczę się w ramach… lub zbyt mały.. wypadający wciąż byle gdzie… A rama.. wisi krzywo… Cały ten obrazek przesycony kolorami, formami, uczuciami… zbyt jaskrawy, zbyt banalny, zbyt oczywisty… za dużo na nim widać. Nie ma subtelnych niedomówień. Przytłacza wielkością i trwałością ornamentów… I nic go nie zmieni. Zwykły kicz- [...]

Spleen.

Obraz na tyle rozmazany, że mógłby być prawdziwym, ból poniżej serca tak mocny, że powietrze robi się gęściejsze. Nie poddając się niedociągnięciom własnego jestestwa, idę dalej zżółkłymi ulicami, szukając sensu, zdarza się być przy tym desperatem. Miłe to czasem, odnaleźć wewnątrz zardzewiałej puszki po groszku, niestarannie rozparcelowanej przez jakiegoś podobnego do mnie łachmana, litościwego boga, [...]