… albo brzydcy, albo źli. A Ty jaka jesteś?
Twoje słowa zawierają dużo liter…moje ogrom treści… Już dawno nauczyłam się Ciebie czytać…nawet to, co ukrywasz między wierszami… A Ty dopiero odkrywasz, że międzywiersze istnieją…a pomiędzy nimi jestem ja… Jest taka opowieść, że za każdym razem, gdy się z kimś rozstajesz, zostawiasz u tego kogoś kawałek swojej duszy. A ten ból wyciskający łzy…to jest brak [...]
…bo życie dorosłe jest tak naszpikowane „normalnością”. Dlatego mam tyle torebek a w nich kieszonki i przegródki…jak makijaż, co rano upycham w nich asortyment zasłaniający moje ja. Otoczenie wymusza zachowania a ja jestem dzielnie przygotowana…sumiennie. Nie zaskoczy mnie nic… Uśmiech- proszę bardzo. Szaleństwo…jest i ono. Rozsądek – ależ oczywiście… nooo… i pełno dobrych rad…życzliwych słów. [...]
A na fotelu siedzi Ona, zdegustowana i rozczarowana, siedzi ona i nie chce patrzeć, w oczy patrzeć, które widziały, na ręce patrzeć, które dotykały, na człowieka patrzeć, którego kochała. Siedzi zdegustowana na fotelu. A On stoi przed nią, zdegustowany i rozczarowany, stoi i nie chce czuć, zapachu czuć, który podniecał, dotyku czuć, elektrycznego, jej bliskości [...]
Na skraju ust wciąż czuję smak zaparzanych dni, sączę z nich ciepło i lepką namiętność…napawam się smakiem, zamykam oczy i drżę ze strachu…
Wariatek się nie kocha – dla nich traci się chwilowo głowę, ponieważ im potrzeba człowieka z nieuleczalną chorobą duszy. Z dokładnie tak samo chorą duszą, jak ich własne. Kogoś, kogo nie będzie odurzał tlen którym oddycha…Ktoś, kto się tym tlenem zachłyśnie i odetchnie głęboko do obłędu…
Zawsze gdy życie dotyka mnie tracę apetyt. Czuję osobliwy, metaliczny smak w ustach i wiem, że nie mam ochoty na kolejny kęs. Przeglądając się w kałużach czuję jak żoładek się kurczy. Oczyszczający rzyg sprawia, że odruchowo wycieram usta. Tak właśnie pachniesz…
Kroję tort. Nie zastanawiam sie jakiego smaku. Wygląda podle. Na tyle podle, że w zasadzie się domyślam czym jest. Bezkształtny, ale nie bezbarwny – każda rzecz ma przecież jakiś kolor. Wiem jednak jak smakuje – sam go stworzyłem. No koniec ozdobiłem. Figurka znaleziona w garażu tkwi na szczycie jak pochodnia statuy z juesej. Samo życie, [...]
Upadki się zdarzają. Upadki z wysoka czasami są mniej bolesne niż te z bardzo niska, z krawężnika naszej moralności, gdyż z takiego niespodziewanego szoku można dostać czkawki, która potrafi męczyć cholernie długo.
Jasny i piękny jest ten świat. Jasny i piękny o poranku, a gdy wszystko jest takie cudowne, to można przeczuwać, że jednak wieczór może być całkiem inny. I jest. Dzisiaj nie przyszła, najlepsza kobieta co pieprzy się tylko z najlepszymi. A była tutaj, zawsze kiedy ja byłem i tańczyła gładko, swobodnie, w swoim rytmie w [...]