….bo jestem…z premedytacją ubieram wabiące ciuszki…z premedytacją rozpuszczam włosy…z premedytacją nakładam na twarz maskę kuszących kolorów…przesuwam pomadką po ustach, oblizuję je, uśmiecham się…jestem gotowa. Czuję się wolna. Wychodzę…znacząc drogę zapachem perfum… z premedytacją w wysokich obcasach… Widzę spojrzenia, łowię wzrokiem nieszczęśnika…niech będzie najbardziej pewny siebie, niech będzie najbardziej pożądany przez panie…niech będzie łupem, który strącę [...]
Wciąż trwająca podróż od stacji tęsknota…. do stacji namiętność… A po drodze rozmowy pogruchotane totalnie.. przerywane, nerwowe.. nie takie..bo nie pewne, czy zdarzyć się mogą… I czułość zbyt szybka, szarpana…łapana w locie… I krzyk.. bo bliskość nigdy nie milknie, ona zawsze pożąda- pragnie oddechu na szyi, dotyku dłoni na nagim ciele, palców wplątanych w potargane [...]
Pada deszcz, krople uderzają swobodnie o szybę, wydając tępy odgłos, zmącony natarczywym kaszlem. Papieros. Po nim zawsze przechodził, ten kaszel, przez który przestałem nastawiać budzik. Zawsze o tej samej porze. Zamykam oczy. Odwracam głowę. Otwieram. Światłem księżyca rozjaśnione ciało, śpiące w pozycji embrionalnej. Chyba po raz kolejny chciałem nie widzieć tego obrazka. Po raz kolejny [...]
Przechodzę drzwiami zmysłów…drzwiami instynktów, które tak bardzo dają wrażenie realności… Rzucam bumerang słów, czekając aż wybuchnie kolorami, uwolni od strachu, zaspanych emocji… Aż wróci pełen siły na normalności z niezwykłością bym z pełnym otwarciem mogła przysięgać szczęście do ostatniego kieliszka, obiecać wszechświat…ale on tylko podcina mi nogi, zamyka bólem oczy, wyciska łzy…pozostawiając cierpki smak w [...]
Nie podpisuję dni… nie podpisuję ich… Zamykam oczy.. uśmiecham się i pozwalam wciskać mi w dłonie małe chmurki… Małe obłoczki do uszu… lekkim powiewem czasem się dostają… czasem je wpuszczam na małą chwilkę… zawirują, zakołyszą we mnie..a jednak nie zostają.. jeszcze nie potrafię poddać się niebu… Zamykam oczy… oddycham…niech się dzieje…ale nie ufam,że może być [...]
Nie pytam o nic, bo widocznie nie chcę wiedzieć… przekraczam wciąż te same progi, odwracam oczy od tego, czego nie chcę widzieć… uśmiecham się i robię swoje w idiotycznym przeświadczeniu, że jestem w stanie zrobić wszystko. Mówię tylko wtedy, kiedy chcą mnie słuchać… milczę, udaję ślepą…. generalnie…. Dygresja minionych dni… po rozwadze i romantyzmie następuje [...]
Budzimy się… budzimy się…Białe ściany, białe ubrania, jasne światło…. Budzimy się…. Huk w głowie.. niejasne wspomnienie…. Cholernie wdzierające się obce pytania… w mój prywatny potworny huk… Dlaczego? Po co? Przez…. pomyłkę…. przez pomyłkę…. Płacz potworny… kobiety z boku… Nie przekonani…. nie dowierzający…. Rozmowy, niekończące się pytania i rady….wszechwiedzących…. Wyczyścić, spisać… rozmawiać… Czytać… i wierzyć…. [...]
Dziś umarłem na chodniku, w obojętności przechodniów z wyciągniętą ręką, ku sam nie wiem czemu. Spokój, jakby nie patrzeć, wielki spokój. Teraz już mam w dupie, teraz jak i zawsze, kolokwialnie bardzo głęboko. Dziś już jutro się nie liczy, a wczoraj umarło wraz ze mną. Jest dziś, jest teraz, jest zawsze, jest uśmiech, gdyż uśmiech [...]
Pusto tu u państwa, a jakże nieznośnie cicho, szklanka wytrzymuje sto mililitrów niedobrego trunku, który jest pyszny (tak sobie wmawiam). Szklana szklanka znosząca alkohol, paczka papierosów, z dymem idą wspomnienia, gaszone co rusz małymi łyczkami. Pusto tu i nieznośnie cicho. Państwo włączy sobie radio, państwo przysiądzie, bo spieszyć się nie wypada, choć państwu ostatnio wszystko [...]
Sypiam… z sercem ściśniętym zbyt wieloma uciskami…Budząc się i wstając tańczę na linie pomiędzy domami, ulicami, samochodami.. nikt mnie nie dostrzega…. wtapiam się w tłum pedzący nie wiadomo dokąd… Wykonuję kolejne wymuszone salto, nikt nie widzi, że odbiera mi ono oddech, bo zawsze mam uśmiech na twarzy.. . zupełnie jak kukiełka trzymana na krzyżaku, ciągana za sznurki… [...]