Niecodziennie.

Posted on niedziela 31 Grudzień 2006

Tak, oto puszka, aluminiowe zjawisko o wartości liczonej w tonach, gdyż na ukochane złotówki, jednej puszki nie przeliczymy. Tak oto puszka. Stoi. Gdybym się o nią potknął, leżałaby zapewne, uwalniając ze swoich aluminiowych trzewi wygazowane pozostałości dnia poprzedniego.

Tak, oto puszka, stoi.

Niewzruszona taka, aż chciałoby się rzec:

- „Oto puszka!” – tak dumnie a zarazem nikczemnie.

Lecz nie mówię nic. Po prostu mi się nie chce.

Trzy zegarki na małym, kwadratowym stoliku w bujnym, czerwonym kolorze, wskazują popołudnie. W głowie roi się zastanowienie, czy to właśnie te trzy archaiczne wynalazki ze zdechłą kukułką, nadają bujności tej czerwieni. Po za głową, gdzieś z kuchni, jeżeli to pomieszczenie można jeszcze nazwać kuchnią, a czy w ogóle nią kiedykolwiek było, odzywa się „Radio Miłosierdzie”. Tak jest. Miłosierdzie wydobywa się z robaczywej kuchni. Niejeden, by powiedział „perwersja”, lecz mając głęboko w dupie słowa niejednego, próbuję z wielką siłą skierować „wczorajsze” bujne myśli od bujnego stolika w stronę bujnej kuchni, aby choć przez chwilę napawać się owym miłosierdziem.

Udało się, myśli uwięzione w bolącej głowie, już są nakierowane.

Chwila zadumy, chwila próby wprowadzenia się w nią, chwila marszczenia czoła, chwila mrużenia oczu, chwila wielkiego skupienia.

Radio gada, nadaje rytm, głosi poglądy, radio szepce niczym kapuś, któremu utajniono teczkę, radio prowadzi dywagacje, radio nie pociesza, radio miłosierdzie.

1 komentarz for 'Niecodziennie.'

  1.  
    B.
    31 grudnia 2006 | 18:00
     

    :D

Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)


Informacja dla zostawiających myśli:
Łamanie tekstu odbywa się automatycznie. Twój adres e-mail nigdy nie będzie wyświetlony. Proszę przemyśleć wszystko zanim cokolwiek napiszesz.

Użyj wielkich guzików (litery), wyedytować tekst.


RSS dla komentarzy tego wpisu | TrackBack URI