Szklanka.

Posted on środa 16 Maj 2007

Pusto tu u państwa, a jakże nieznośnie cicho, szklanka wytrzymuje sto mililitrów niedobrego trunku, który jest pyszny (tak sobie wmawiam). Szklana szklanka znosząca alkohol, paczka papierosów, z dymem idą wspomnienia, gaszone co rusz małymi łyczkami. Pusto tu i nieznośnie cicho. Państwo włączy sobie radio, państwo przysiądzie, bo spieszyć się nie wypada, choć państwu ostatnio wszystko wypada, nawet bardzo. Ostatnie kolory odchodzą z wyłączonym telewizorem, z ostatnią audycją nadaną tylko i wyłącznie dla mnie, ostatnią audycją rodzinną taką, z podstawowymi czynnościami wykonywanymi w cieple i miłości.

Ciepło i miłość, słowa które posiadłem bardzo dawno. Było mi dane, za co państwu dziękuję.

Następuje piąty łyczek wyrafinowanego trunku (tak sobie wmawiam). Państwo nie wymaga ode mnie zdradzania tajemnicy, którą posiadłem dzisiaj, którą podnieciłem się jak berbeć i niosłem skrycie do domu niczym złodziej. Państwo najlepiej ode mnie niczego niech już nie wymaga. Nie chcę być państwa obywatelem. Po prostu już nie chcę, wycierając ten nieschludny ślad szminki ze szklanki, zawierającej wykwintny trunek (tak sobie wmawiam).

Jeszcze nikt nie zostawił swoich myśli na ten temat.

Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)


Informacja dla zostawiających myśli:
Łamanie tekstu odbywa się automatycznie. Twój adres e-mail nigdy nie będzie wyświetlony. Proszę przemyśleć wszystko zanim cokolwiek napiszesz.

Użyj wielkich guzików (litery), wyedytować tekst.


RSS dla komentarzy tego wpisu | TrackBack URI